Komentarz do wiersza Niebieskiej damy

Komentarz do wiersza Niebieskiej damy

Zboczyłem z drogi na której wielcy pozostawili dzieła, zostawiłem wielkich, idę na przełaj.
Co kawałek drogi  napotykam pod nogami, zapisane karteluszki.
Zapisane drobnym druczkiem, słowa że aż dech zapiera – jest i podpis Niebieska Dama- skąd się tutaj wzięła.

Czytam, oczy barwą radości nachodzą, przecież tego tak pięknego nie napisze Tuwim, Goethe nawet przy świecach nocą.
Kto ciebie damo o kolorze nieba, postawił na dróżce, gdzie wielkich nie ma.

Zaglądam w przepastne stronice, gdzie wiersze co dnia się nowe na światło dzienne wychodzą, wszystkie cudowne, jak macierzanka pachnąca nocą.

Kto okrzyknął, ze tylko ci co już w śród nas nie przebywają, pisali piękne strofy, przecież czytam wiersza Damy  a one jak w rajskim maju.
W chmurach na chwile giną z oczu ptaki, okazują się na niebie, jak boskie znaki.

Tak i wiersze Niebieskiej Damy, ukazują mnie się przed oczami.
Czytam je o poranku, nim zasiądę do śniadania, one są strawą, strawą miłosnego pojednania. W wierszach Niebieskiej damy znajduje radość życia, ze wszystkimi smutkami.
Bo poezja mówi zawsze prozaicznie o prozie, upiększa ją, bo tam słowa są groźne.

Pozostanę na bocznej ścieżce poezji, będę szukał innych kartek, o znalazłem gniazdo kwiatów frezji, zerwę je dla ciebie Niebieska Damo, w podziękowaniu  za piękno twojej poezji.

Autor:slonzok
Bolesław Zaja
Niebieska dama nie odnosi się do żadnej osoby sygnująca się tym podpisem

Wieczorna mgła tłumi jej kroki

Opary maciejki beztroskie
legły w oczekiwaniu
ferie wieczornych owadów
rozpierzchły niebo

Świetliki drogowskazem do
sekretnego spotkania

Cisza wszechobecna zakłócona

Spojrzeniami

Wyczekiwanie

Wieczorna mgła tłumi jej kroki
smukła sylwetka
przynosi zapach nocy

Kurtyna wolno się podnosi
delikatne brzmienie uwertury

Gasną światła rampy
znikają cienie

początek zaistnienia

Autor:slonzok
Bolesław Zaja

Niespotykane u wielu z nas ,,DZIWO”

To lube „dziwo” nie wiadomo skąd przychodzi
wolno z opłotków się wynurza, czasem błyskawica
Najczęściej delikatną mgłą po łące się rozchodzi
swym majestatem tuli i obejmuje człowieka

To „dziwo” delikatna chmurką odrywa się od nieba
dotyka i oznajmia pięknym nazywana ,,miłością”
Dotykamy nicości i nic więcej nie potrzeba
najpiękniej gdy dotykana ciepłą wzajemnością

To piękne „dziwo” wszystko inne ci zabiera
wprowadza w meandry, nie idzie się prostą drogą
Inne jest serce, jego bicie odczuwasz dopiero teraz
boisz się to „dziwo” zgubić, dotykany obawą i trwogą

Zapragnij by to „dziwo” trwało, by nie było krótkie
proś los by nie nafruwały ciemne smutki i cienie
Zatrzymaj „dziwo” w sercu, pomieści choć malutkie
trwaj z nim jak opoka, nie licz na przeznaczenie

Autor: slonzok
Bolesław Zaja

Pomiędzy kąkolami znajdziesz kwiat

Wypogodzone czoło

 

 

Masz dziś myśli niesforne

pełne zadumy

stoisz przed wyborem

który, który

Odejdź od przepaści, zawróć i nie wracaj

przed tobą dziewczyno piękne życia lata.

 

Jak łatwo machnąć ręka i

biadolić nad wybraniem drogi –

zawsze jest tylko jedna w

każdej pełno kąkoli

 

Pomiędzy kąkolami znajdziesz kwiat

może i barwny kamyk zwiastunem zwany

zmieni twoje życie, przyjdzie on kochany

 

I wtedy zaczynaj od nowa i

pilnuj skarbu barwnego kamyczka

to talizman twojego szczęścia

Pisze słowa dla siebie miłe

i ciepłe w dłoniach je niosę

nie chce ich zatrzymać –

chce i pragnę na ołtarz wniosę

 

Spojrzysz w światło ołtarza

uznasz że moje słowa wziąć z sobą warto

zabierz i schowaj na godzinę czarną

Pozdrawiam, upiększyłem twój smętne nastrój

wypogodził twoje czoło, widzę uśmiechasz się

więc jest nam obu wesoło

 

 

Autor:slonzok-knipser

Bolesław Zaja

Przychodzisz dotykając śpiewem

Przychodzisz z granic świadomości,
jeszcze niosąc na sobie ciemność
I otwiera się świat, w którym
ciemność twoja rozświetla się błękitem,
a w twoich dłoniach drzemie
czarne szczenie snu.
Przychodzisz, jak nagła strzelistość gotyku
uderzająca w oczy i niebo.

I nagle zaczyna śpiewać noc
głosem Safony:,,słodko gorzka miłości“
Przechodzę przez bramę twoich rak
w ciepło cichych spojrzeń.

Bolesław -zamykam dekadę lutego nie śpiąc wcale

Marzenia zamieniać się będą w rzeczywistość

Gdybym był silny jak mitologiczny Atlas

Najpiękniejsze będą chwilę które wiemy, że nadchodzą
będzie to nieprzerwany tok miłosnej podróży
pragnienia i marzenia zamieniać się będą w rzeczywistość
ta miłosna podróż nigdy nie będzie się nam dłużyć

Jeżeli natura poskąpiła tobie uczuć tych w barwach ekstazy
Zwróć się do niej, poproś by dala tobie kamyczek marzeń
Poproś byś widzialna zieleń zieloną i czuła zapachów przyrody
Niech doda do tego kapeczkę nektaru, eliksiru tajemnej wody

W cudownej podróży zapragniesz poznać miłosne wichry
Niebieskie niebo zawsze nad tobą piękne jak we śnie
Kamyk marzeń dodawać będzie półuśmiech na usta
Serce wypełni się uczuciem, by przestrzeń nie była pusta

Kamyczek noś zawsze przy sobie, trzymaj go w dłoni
Idź do tych co pragną miłości, niech przed złem broni
Naucz się chodzić po ziemi, w marzeniach w chmurach
Nie wymazuj piękna ze swej twarzy nie bądź ponura

Najpiękniejsze chwile jeszcze przed tobą –wypatruj je
otwieraj rano oczy i okno –każdego dnia nadzieje miej
Gdybym posiadł w sobie siły większe jakie ,,Atlas” miał
Udźwignął bym świat cały i tobie go podarował

Gdybym był silny, nawet w swych poczynaniach gniewny
Podarowałbym tobie kamyk, turkusowych marzeń
Czekasz ty, czekam ja, na najpiękniejsze chwilę
Znalazłem ciebie, nad tobą się z miłością pochylę

Autor:slonzok
Bolesław Zaja

By natchnienia dotknąć, spoglądam po drzewach

Bolesław  do  Ciebie

Kiedy piszę do Ciebie wierszem
Myśl moja obok Ciebie zapachem wiruje
Otwieram okna wpuszczam powietrze
Ty czytasz moja słowa pełna zdumień

Czasem piszę prozą, słów wiele się plecie
By natchnienia dotknąć, spoglądam po drzewach
Ostatnie liście jesieni, pełne są letnich westchnień
we mnie coś cudownego dojrzewa

Podnoszę liście jak słowa łagodne
w słowach jest moja dusza
opływa je wiatr, jak nad stawem  sitowie
by Ciebie nimi wzruszać

W dłoni trzymam wiązkę frezji barwnych
wspomnieniowy gest z naszych lat dawnych
Tobie je przesyłam, jak w wiosennym maju
one to najcudowniejsze zapachy rozsiewają

Autor:slonzok
Bolesław Zaja

Pytają się wzajem siebie, co dzisiaj wiatr niesie.

Wiosenne słowa

 

Pytały mnie drzewa dęby rosłe,

dlaczego jesteś chłopcze inny na wiosnę,

przytulały się do mnie białe jaśminu krzaki,

dlaczego dziś jest nie byle jaki.

Słońce ,co to wysoko ponad nami,

zdziwione spogląda ku mnie dając okiem

tajemne znaki.

 

Nawet rzeczka co opodal od zarania świata płynie,

dziś błyszczy wodą inaczej, inne bo wiosenne ma imię.

Nawet gwiazdy co u powały nieba błyszcza nam co dnia,

dziś inaczej, bo dziś jest wiosna.

Drzewa, słońce i gwiazdy co

odbijają swe oblicza w rzece

pytają się wzajem siebie, co dzisiaj wiatr niesie.

 

Wiatr niesie miłość i zielone ukojenie,

to czas wiosny, jego narodzenie.

Budzą się drzewa, ziemia cała,

niebo wypełnione śpiewem w trelach

każdy dzień to świąteczna niedziela.

 

To czas radości- przyszła do nas wiosna

Słowa wiersza piszę o sobie samym

bo tęsknie za dziewczyną czasami

ale tęsknota się w zmaga w czas wiosny i kwitnienia jaśminu,

przystępuję do miłosnego czynu

 

Będę rwał kwiaty i stroił swoje życie co dnia,

bo to jest właśnie wiosna

Pozdrawiam

Bolesław

 

Ta mała psina co w moich rękach ogonkiem turla,

nazywa się, proszę zgadnij – właśnie wiosna

 

Myśl przebiega miedzy sercem i rozumem tajemnie

Myśl przebiega miedzy sercem i rozumem tajemnie

Słychać miłosny śpiew

Gdy zadrgają mięśnie a wzrok ucieka ku niej

Wtedy to zaczyna się taniec, nogi niosą

Zaczyna się piękno za którym ON goni

Nie chodzi po ziemi, oczy zwrócone ku niebiosom

 

Na połaciach łąk, pól w załomach ślepej grani

Przebiega ON leciutko jaskółczym lotem

Na czole ma szminką napisane kocha, kochani

Błędny wzrok, jego dłonie oblewają się potem

 

Bladzi, szuka furtek do niej, po omacku wszędzie

Nie zasypia, tajemna pogrążona w gwiazdach noc

Myśl przebiega miedzy sercem i rozumem tajemnie

Pragnie JEJ, doznaje tajemniczych serca drgań co krok

 

Gdy w euforii znajduję JĄ i od NIEJ dotyk otrzymuję

Wtedy dla niej cały świat w dłonie obejmuje

Oboje zamykają się w miłosnej wysublimowanej ciszy

Samotni w tańcu miłości, westchnień ich Bóg słyszy

 

Zwieńczeniem miłosnych uniesień dla nich obojga

Jest granie serc uwerturą, bez pamięci bez końca

W tej czarownej muzyce, dla nich miłosna melodia

Otwiera się szeroko ustrojona kwiatami brama życia

 

Gdy zadrgają mięśnie i drgać będą nadal nieprzerwanie

Ich szlak życia to kwiatowe pachnące posłanie

Za moim oknem płatki białe wolniutko spadają

Śnieg czy jaśminowe płatki do mnie z za szyby zaglądają

 

Autor:slonzok

Bolesław Zaja

 

Inspiracją moich słów jest twój piękny wiersz „miłosny śpiew „

Tulę się nim do ciebie

Oj ty piękny czasie, tak późno przyszedłeś

Oj ty piękny czasie, tak późno przyszedłeś| edytuj wiersz| usuń wiersz

Jeżeli potrafisz się pochylić nad kwiatkiem
by podziwiać jego zmysłowe barwy, i znaleźć w sobie moc
by zapamiętać jego kształt i zapach, wtedy to powiesz sama
do siebie ja żyje i kocham.
To nieokreślone znajduje się w tobie we wszystkich
zakątkach, widzisz innymi oczyma, piękniej,
słyszysz szept natury dotąd niesłyszalny,
a co najważniejsze, serce, tyle czasu przemierzało z tobą
w jednym rytmie, kochając, staje się latawcem,
kołowrotkiem na który zapewniasz motak nicią
z której powstanie siatka by snuć kanwą marzenia.
Inaczej budzisz się dzień a noc wypełniona jest
wzruszeniem nad swym życiem w którym poprzestawiano
tobie tory, po których ukwiecona drezyną przemierzać
będzie miłosne dnie
Jest czas na miłość i rozterki, czas zabaw swawolnych,
jest czas na letargiczne zapomnienie,
z którego nie warto się zbudzić
Ten czas jest w nas obu, ja go trzymam w dłoniach,
nie rozwieram palców, w bojaźni by nie umknął –
raduje się teraźniejszością, bo ona jest wypełniona
po brzegi moja miłością, mam ja w sobie
i dziele się nią z Tobą -
Oj ty piękny czasie, tak późno przyszedłeś –
ale jesteś i zostań
A gdy uczucie wzniosłe i za gardło chwyta,
wynoszą je na piedestał piękna

Autor:slonzok
Bolesław Zaja